• Przejdź do głównej nawigacji
  • Przejdź do treści

Trip And Roll

My tu i tam. Takie tam...

  • Blog
  • Podróże
    • po Polsce
    • w Europie
  • Rower
  • Narty
  • Koncerty
  • Zdjęcia
  • Rozmaitości
  • O nas

zamki

Cieszyn i Český Těšín

4 stycznia 2024 by Darek Zostaw komentarz

Sylwester i Nowy Rok tym razem były dość leniwe. Pogoda średnio sprzyjała chęci wyjścia więc głównie opróżnialiśmy lodówkę i kolejny raz męczyli Gwiezdne Wojny.

2 stycznia postanowiliśmy jednak otworzyć sezon wycieczkowy 2024 roku. Cieszyn i Český Těšín. Niby tak blisko a jednak bywamy tam głównie tylko przejazdem. Nadszedł w końcu czas na spacer.

Miejsce parkingowe znaleźliśmy tuż obok Rynku. 10,50 zł to koszt trzech godzin postoju. Powinno wystarczyć, szczególnie że większość atracji, które chcieliśmy zobaczyć jest w okolicach Wzgórza Zamkowego a w związku z obżarstwem ostatnich dni nie planowaliśmy obiadu po czeskiej stronie.

Tuż poniżej Rynku w Cieszynie znajduje się Cieszyńska Wenecja, którą można dojść do Wzgórza Zamkowego i mostu Przyjaźni. Spacer trwa kilkanaście minut.

Góra Zamkowa to oprócz Zamku głównie Wieża Piastowska, Rotunda romańska (znana z banknotu o nominale 20 zł) czy Wieża Ostatecznej Obrony. U podnóża góry znajduje sie dawny Arcyksiążęcy Browar Zamkowy a z drugiej strony most na granicznej Olzie.

Idąc w stronę mostu Przyjaźni można obejrzeć replikę tramwaju, który kursował w mieście w latach 1910 – 1921. To dość świeża atrakcja Cieszyna.

Ja most kojarzę głównie z małego ruchu granicznego lat słusznie minionych, kiedy to straż graniczna kontrolowała plecaki pełne piwa, studentskiej czy lentinek. Sam most i okolice czeskiej strony niewiele się zmieniły.

Český Těšín w czasie naszego spaceru to Ratusz i zakupy wyśmienitego wina morawskiego w jednej z wielu winotek. Na polską stronę wróciliśmy mostem Wolności.

W kategorii:Czechy, Europa, podróże Tagi:Český Těšín, cieszyn, czechy, europa, polska, śląskie, wino, zamki

Olsztyn

23 marca 2022 by Darek

Po powrocie z Sandomierza pogoda cały czas była wyśmienita. Prognozy zapowiadały pogorszenie dopiero końcem tygodnia. Po moich busowych wyjazdach zostało nam jeszcze kilka jednorazowych grili więc trzeba wygrzać się trochę w słońcu i zjeść jakąś kiełbachę.
Jedziemy na Jurę.
Jak zwykle na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem. Wybór odpowiedniej miejscówki na nocleg po ciemku, w nowym miejscu, wcale nie należy do najłatwiejszych. Jak się rano okazało trafiliśmy całkiem przyzwoicie tym razem za pomocą aplikacji „Grupa Biwakowa”. To polski odpowiednik „Park4night” z dość prężną grupą na FB, stroną i apką na telefony. Mniej intuicyjna i dopracowana ale z większą ilością opisanych lokalizacji w kraju. Moim pierwszym wyborem nadal zostaje „Park4night” ale „Grupy Biwakowej” nie usuwam jeszcze z telefonu, zobaczymy.

Słoneczny poranek w środku tygodnia w Olsztynie był nadzwyczaj spokojny. Na ogromnym placu za zamkiem dopiero przed południem pojawiło się kilka samochodów. Na parkingach od strony drogi i głównego wejścia trochę większy ruch ale na zamku nie było tłoczno. Po spacerze przestawiliśmy auto w bardziej ustronne miejsce pod lasem i zaczęliśmy przygotowywać obiad. Pierwszy raz przydała się nowa markiza w aucie.

Po kilkugodzinnym luzowaniu się w słońcu pojechaliśmy na Mirów i Bobolice, jednak oba zamki były zamknięte. Pozostał nam już tylko powrót do domu przez Dąbrowę Górniczą.

W kategorii:podróże, Polska Tagi:jura krakowsko-częstochowska, polska, śląskie, zamki

© 2021–2026 · Trip'n'Roll · wszystkie prawa zastrzeżone